Jak działa algorytm LinkedIn?

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego niektóre posty na LinkedIn “klikają się” lepiej niż pozostałe? Odpowiedź jest banalnie prosta. Za wszystkim stoi… algorytm LinkedIn. Jak działa? Rozgośćcie się, a ja wszystko wyjaśnię 🙂

Zacznę od prostego przykładu. Oto moje 3 posty. Każdy z nich kierował do mojego blogowego artykułu. A jednak liczba polubień, komentarzy, a co za tym idzie zasięgu, jaki poszczególne posty wygenerowały, jest różna. Dlaczego?

Za wynikami wyświetleń moich (i Waszych) postów nie tylko na LinkedIn (przypominam, że statystyki linkedinowe możecie śledzić tutaj), ale w każdym innym serwisie stoi algorytm. Po raz pierwszy z rozwiązania tego skorzystał Facebook, a za nim wprowadził je każdy kolejny serwis społecznościowy. Treści publikowanych w social media jest tak dużo, że i tak trudno jest nam je przetworzyć. Dzięki wykorzystaniu algorytmów użytkownicy serwisów otrzymują wiadomości po prostu lepiej dopasowane do ich potrzeb.

Algorytm LinkedIn nie jest może tak rozbudowany jak Edgerank, czyli algorytm Facebooka. Można jednak można znaleźć między nimi pewne zależności.

Cel algorytmu LinkedIn

Główny cel przyświecający linkedinowemu algorytmowi jest jeden – to stymulowanie zaangażowania użytkowników platformy. LinkedIn dobierając posty wyświetlane w Waszym feedzie bierze pod uwagę Wasze dotychczasowe aktywności, ale także historię aktywności czy kontaktów (posty autorów, które komentujecie regularnie będą Wam się wyświetlać częściej, niż te obok których przechodzicie obojętnie).

Wyróżnik algorytmu LinkedIn

Tym, co wyróżnia algorytm LikendIn spośród konkurencji jest podejście man + machine. Oznacza to, że LinkedIn nie zawierza całkowicie botom i sztucznej inteligencji. Wszystkie treści publikowane w serwisie są dodatkowo weryfikowane również przez ludzi.

No classifier is perfect. Often, our content also falls into a gray zone where even two humans can have difficulty agreeing about whether or not it’s appropriate. Over the last year and a half, we have converged on a combined man+machine solution for content quality assessment. 

– źródło: Strategies for Keeping the LinkedIn Feed Relevant, Linkedin.com

Jak działa algorytm LinkedIn?

Podstawą funkcjonowania LinkedIn jest filtr spamu, który ma bezpośrednie przełożenie na to:

  • czy publikowane przez Was treści są widoczne?
  • jaki zasięg generują Wasze treści?
  • czy jesteście uznani za spamera (a w efekcie zablokowani)?

Cały proces analizy treści podzielić można na 4 etapy:

Diagram of LinkedIn spam fighting strategy
Źródło: https://engineering.linkedin.com/blog/2017/03/strategies-for-keeping-the-linkedin-feed-relevant

Krok 1. Pierwszy etap analizy komputerowej

Za każdy razem, kiedy publikujecie coś na LinkedIn (niezależnie od tego czy jest to post tekstowy, link czy zdjęcie), bot serwisu automatycznie oznacza Waszą treść jako:

  • spam
  • treść niskiej jakości (low quality)
  • treść czystą (clear)

Naturalnie każdy z nas chce trafić do kategorii nr 3 🙂

Dodatkowo na tym etapie bot określa rodzaj treści (tekst, zdjęcie, wideo) oraz sprawdza, czy dodajecie do posta link zewnętrzny. Nie znalazłam informacji potwierdzających, że algorytm LinkedIna premiuje konkretny rodzaj treści (w przypadku Facebooka wiadomo, że jego algorytm premiuje wideo czy relacje live). We wszystkich oficjalnych komentarzach LinkedIn zachęca przede wszystkim do tworzenia wartościowych treści, związanych z biznesem, rozwojem zawodowym i odpowiadającym na potrzeby sieci Waszych odbiorców.

Krok 2. Pomiar pierwszych reakcji

Na tym etapie boty LinkedIna obserwują pierwsze reakcje, jakie wywołuje Wasza publikacja (polubienia, komentarze, udostępnienia). Poszczególnym aktywnościom nadane są konkretne wagi – najmniej wartościowy jest lajk. Bardzo ważne jest też tempo reakcji Waszych odbiorców. Im więcej ich otrzymacie, tym szybciej Wasz post przejdzie do…

Krok 3. Sprawdzenie “virality” posta, czyli czynnika wiralności

Algorytm jeszcze raz sprawdza, czy Wasz post nie jest zwykłym spamem, a następnie ocenia wartość danej publikacji dla Waszej sieci kontaktów. To właśnie ten element determinuje, ile osób z Waszej sieci zobaczy dany post w przyszłości.

Jeśli na tym etapie dana publikacja “zastanowi” algorytm, może on zmniejszyć częstotliwość jej wyświetlania. Na tym etapie wszystko zależy jednak od sieci Waszych kontaktów. Jeśli wstrzymana publikacja będzie dalej otrzymywać polubienia i komentarze, algorytm cofnie ją do kroku 2.

Krok 4. Czynnik ludzki

Dochodzimy do sedna, wspomnianego wcześniej wyróżnika algorytmu LinkedIn. Część postów publikowanych w serwisie weryfikowanych jest przez ludzi. To właśnie w ten sposób wychwytywane są dobre praktyki i czynniki przekładające się na większe zaangażowanie wokół danego tematu. To właśnie dzięki wnioskom wyciąganym przez ludzi, algorytm LinkedIna jest cały czas udoskonalany.

Tak w uproszczeniu można pokazać działanie algorytmu LinkedIna.

Aktualność treści widocznych w feedzie

Często spotykam się z zarzutem, że treści widoczne w feedzie LinkedIn nie są aktualne. Nie jest to przypadek. Głównym elementem premiowanym przez LinkedIn jest aktywność użytkowników. Tak długo, jak będą oni lajkować i komentować Wasze posty, będą się one wyświetlać kolejnym osobom.

Jak zhakować algorytm LinkedIn?

Czy jest zatem przepis na zhakowanie algorytmu Linkedin i generowanie dużych zasięgów? Jak najbardziej tak.

  1. Poznaj potrzeby swojej sieci – tylko wiedząc, czego potrzebują Twoi odbiorcy,  będziesz w stanie tworzyć wartościowe dla nich treści.
  2. Podchodź do komunikacji w sposób strategiczny. Bez określenia konkretnego celu, jaki mają przynieść Ci publikacje w sieci i doboru konkretnych tematów nie zajdziesz daleko.
  3. Sam komentuj, udostępniaj i oznaczaj członków swojej sieci i “wywołuj ich do odpowiedzi”.

Przy okazji przypomnę jeszcze diagram wskazujący 6 elementów kluczowych z punktu widzenia marki osobistej w sieci. Każdy z nich jest możliwy do wdrożenia na Linkedin.

Czytaj też: Marka osobista rekrutera. Sekret udanej rekrutacji>>

6 elementów składających się na markę osobistą rekrutera w sieci

 

Miłego dnia!

podpis

Maja Gojtowska