W świecie rekrutacji często szukamy sposobów, żeby się wyróżnić. Zrobić coś inaczej niż wszyscy. Mamy grafiki, filmiki, employer branding, a nawet TikToka. Ale czasem wystarczy… po prostu mówić ludzkim językiem. Najlepiej tym, którym mówią ludzie wokół nas. Nawet jeśli oznacza to sięgnięcie po język regionalny, gwarę czy regionalizmy.

Język regionalny, gwara i regionalizmy – czym są?
Na początek wyjaśnijmy co jest czym.

Język regionalny
Zgodnie z Ustawą o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym (z 2005 roku), język regionalny to język tradycyjnie używany na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przez obywateli polskich, różniący się od języka urzędowego (polskiego), ale niebędący językiem mniejszości narodowej ani etnicznej.
W Polsce jedynym oficjalnie uznanym językiem regionalnym jest język kaszubski (mogło się to zmienić w 2024, ale weto postawił Prezydent RP)
Co to oznacza w praktyce?
-
Kaszubi mogą używać kaszubskiego w kontaktach z urzędami (na określonych zasadach).
-
Można prowadzić nauczanie w języku kaszubskim w szkołach.
-
Kaszubski występuje na niektórych tablicach dwujęzycznych.
-
Otrzymuje wsparcie państwowe (np. dofinansowanie działań kulturalnych i edukacyjnych).
Gwara
Gwara to odmiana języka polskiego, charakterystyczna dla danego regionu — np. gwara śląska, góralska, podhalańska, wielkopolska. Gwara nie jest uznana za odrębny język (przynajmniej formalnie).

Jest traktowana jako wariant terytorialny języka ogólnego. Przykładami gwary w języku polskim są:
-
„ceper”, „cłek”, „kiepować” – w gwarze góralskiej
-
„tej”, „pyra”, „wiara” – w gwarze poznańskiej
ale wyróżniamy też gwarę łódzką, lubelską, krakowską czy śląską (bo w oczach prawa polskiego śląski to wciąż gwara a nie odrębny język, choć wielu Ślązaków się z tym nie zgodzi).

Regionalizm
Regionalizm to pojedyncze słowo, wyrażenie lub cecha językowa, typowa dla danego regionu, ale używana również przez osoby mówiące językiem ogólnym.
Nie musi być częścią gwary — może po prostu być popularny lokalnie. Przykładem regionalizmów są:
-
„chodźże” – typowe dla południa Polski,
-
„migawka” (na bilet miesięczny) – w Łodzi,
-
„fajrant” – często ze Śląska, ale używany też ogólniej.
Po co używać lokalnego języka w rekrutacji?
W czasach, gdy większość ogłoszeń brzmi niemal identycznie, język lokalny — gwara, regionalizmy czy po prostu „mowa jak u nas” — może stać się prawdziwym wyróżnikiem. To coś więcej niż ozdobnik.
To sposób, by zbudować most między firmą a kandydatem — most oparty na wspólnym kodzie kulturowym, emocjach i poczuciu przynależności.

Co daje lokalny język w komunikacji rekrutacyjnej?
- Przyciąga uwagę. Wyróżniasz się wśród dziesiątek, jak nie setek, takich samych ogłoszeń. Kandydat zatrzymuje się, uśmiecha, klika dalej. To pierwszy krok.


- Buduje autentyczność. Nie udajesz – pokazujesz, że wiesz, gdzie jesteś i z kim rozmawiasz. Kandydaci to doceniają, bo chcą pracować tam, gdzie mówi się z sensem i sercem.
- Ułatwia identyfikację. Kandydat może pomyśleć: „Okej, to firma, która jest jak ja. Może tu będzie mi dobrze.” Lokalny język skraca dystans – zamiast „my i oni” robi się „my swoi”.
- Tworzy klimat i przyciąga odpowiednich ludzi. Nie chodzi tylko o język, ale o kulturę. Gdy komunikacja jest „po naszemu”, zgłaszają się ludzie, którzy czują ten vibe – często bardziej lojalni, zaangażowani, dumni ze swojego pochodzenia. To wartościowy kapitał dla każdej organizacji.
Na co uważać?
- Możesz wykluczyć część odbiorców – nie każdy zna gwarę. Jeśli używasz jej zbyt intensywnie, ktoś może się zniechęcić.
- Głębokość vs. powierzchowność. Jeśli używasz gwary tylko do ogłoszenia, a potem firma jest totalnie „korpo” i formalna – ludzie to wyczują. I będą rozczarowani.

Czy warto sięgać po język lokalny? Moja rada jest prosta:
-
jesteś firmą lokalną,
-
szukasz ludzi „stąd”,
-
chcesz pokazać kulturę, która jest autentyczna i bliska regionowi,
to użycie regionalizmów albo gwary w rekrutacji to super ruch. Ale zrób to szczerze, z szacunkiem i świadomością, że język to coś więcej niż słowa. To relacja.
Może sam(a) widziałeś ciekawe ogłoszenie z gwarą? A może pracujesz w firmie, gdzie mówi się „po naszymu”? Daj znać – bo takie przykłady są warte pokazywania.
I pamiętaj – czasem jedno „jo” w ogłoszeniu może znaczyć więcej niż trzy akapity o „dynamicznym środowisku pracy”
Miłego dnia!

Maja