Recenzja: Liderzy jedzą na końcu

Globalny poziom zaangażowania według danych Instytutu Gallupa wynosi dziś 15%. Oznacza to, ni mniej ni więcej tyle, że 85% pracowników wykonuje swoją pracę bez zaangażowania. W najlepszej opcji jest im ona obojętna. W najgorszej… swoją negatywną postawą sabotują organizację której pracują. Są jednak na świecie przykłady firm i liderów, którzy tworzą zespoły pełne entuzjazmu, wzajemnego zaufania i zwykłej ludzkiej sympatii? Jak to robią? Jak być liderem, który inspiruje innych do działania? Na to pytanie odpowiada w swojej książce “Liderzy jedzą na końcu. Dlaczego niektóre zespoły potrafią świetnie współpracować, a inne nie” Simon Sinek. I właśnie tę pozycję chciałabym Wam dzisiaj polecić.

Zobacz inne recenzje książek na blogu>>

Simon od ponad dekady uczy liderów i organizacje na całym świecie, jak inspirować ludzi do działania. Świat kojarzy go głównie z konceptem “Dlaczego”. Zaprezentował go w 2009 roku podczas konferencji TED (wykład ten należy do 25 najchętniej odtwarzanych wystąpień w historii konferencji), a szerzej opisał w książce “Zaczynaj od dlaczego“.

Liderzy jedzą na końcu” to jego druga książka. Czaiłam się na nią od jakiegoś czasu i wreszcie, w przedświątecznym, mocno chorobowym okresie znalazłam czas by po nią sięgnąć. Czy powinniście zrobić to również Wy?

Lider niczym wojskowy

W swojej książce Sinek kilkakrotnie podkreśla, że dobry menedżering nie wystarczy by organizacja przetrwała biznesowe zawirowania. Ma na to sporo dowodów związanych z ludzką ewolucją i funkcjonowaniem naszego umysłu. Słusznie zauważa on, że:

“Gdy ludzie muszą borykać się z wewnętrznymi zagrożeniami, organizacja będzie słabiej radzić sobie z niebezpieczeństwami z zewnątrz.”

Przekonuje też, że jednym wyjściem dla organizacji jest dzisiaj tworzenie kultury pracy zachęcającej człowieka do tego, by dał z siebie wszystko dlatego, że uwielbia swoje miejsce pracy. Bardzo podoba mi się, że znaczenie liderów skupionych nie na sobie, ale na swoich ludziach autor wyjaśnia na przykładach amerykańskiej armii. Liczne odwołania do Korpusu Piechoty Morskiej, czyli marines pobudzą wyobraźnię i nadają narracji wyjątkowe brzmienie. Jak sam pisze Sinek wojskowe przykłady są dużo bardziej wyraziste, przerysowane, ale dzięki nim łatwiej nam uchwycić powtarzający się schemat:

“Lider oferuje ochronę z góry, a ludzie na ziemi troszczą się o siebie nawzajem.”

Badania + konkret

Bardzo podoba mi się lekkość z jaką Simon Sinek łączy liczne badania czy eksperymenty z biznesową rzeczywistością, pokazując nam kulisy funkcjonowania takich organizacji jak 3M, Golden Sachs czy GE Capital. Każdy z tych przykładów potwierdza powtarzaną do znudzenia tezę, że:

“Istoty ludzkie rozwijały się przez ostatnie pięćdziesiąt tysięcy lat nie dlatego, że chciały służyć tylko sobie, lecz dlatego, że zostały zainspirowane do służenia innym.”

Gepostet von Simon Sinek am Samstag, 16. September 2017

W jednym z ostatnich zdań książki Simon Sinek przekonuje, że:

Przywództwo to nie twierdza dla tych, którzy siedzą na szczycie. To odpowiedzialność za wszystkich, którzy należą do grupy. Chociaż Ci z wyższą rangą mają władzę działania na większą skalę, każdy z nas jest odpowiedzialny za dbanie o silny krąg bezpieczeństwa.

I ta myśl jest dla mnie dowodem na to, że “Liderzy jedzą na końcu” to nie książka dla menedżerów, liderów, szefów. To bardzo sprawnie napisana pozycja dla każdego, kto pracuje z ludźmi i chce swój sposób współpracy zmieniać. Książka bez wątpienia nie odkrywa na nowo Ameryki, niemniej czyta się ją sprawnie.

Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić to bardzo mnie irytujące i pojawiające się zdecydowanie zbyt często sformułowanie “kompania” w odniesieniu do współczesnych korporacji. Dla mnie to niefortunny błąd w tłumaczeniu… Być może, przy pracach nad kolejnym wydaniem warto go poprawić.

A Wy czytaliście coś Simona Sineka? Znacie? Polecacie? Dajcie znać w komentarzach 🙂

Ps. Zawarte w tym wpisie linki do książki, to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nie, dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu drobną prowizję. W żaden sposób nie wpływa to na cenę, którą Ty zapłacisz, ale dla mnie będzie sygnałem, że cenisz moją rekomendację 🙂

Miłego dnia!
Maja